Szczyrk, Beskid Śląski (29.08 – 02.09.18)

Oj, góry…

Jak zwykle wyjazd w góry wiąże się z przygotowaniem nie tylko wytrzymałości fizycznej ale też skompletowaniem ubioru, butów, plecaka, w którym musi znaleźć się wszystko, co niezbędne do wędrówek po szlakach w różnych warunkach. I tak przygotowani są nasi uczestnicy wędrówek, dlatego nie straszne są im nawet najtrudniejsze trasy.

Beskid Śląski nie należy do gór wysokich, ale szlaki w każdych górach wymagają trudu i potu. Pierwszy dzień to atak na najwyższy szczyt tego pasma

– Skrzyczne 1257 m. Podejście zaczęliśmy od Przełęczy Salmopolskiej, by po trzech godzinach marszu, zaliczając po drodze Malinowską Skałę i podziwiając piękno Beskidu, dojść do schroniska na Skrzycznem. Zejście to dla wielu przyjemność, dla innych katorga, a jeszcze inni wolą zjazd wyciągiem.

Po trudach szlaku powrót do hotelu Zagroń, gdzie mamy doskonałą bazę, możemy korzystać z basenu, jacuzzi i saun, daje to świetną odnowę. Po obiadokolacji można poznać Szczyrk, w którym powodzeniem cieszyła się

Stara Gospoda, specjalizująca się w daniach z baraniny.

Drugi dzień to wyjazd „mocarzy” do Korbielowa, by z przełęczy Glinne wejść na Pilsko – 1535 m, szczyt zdobyto po dwóch i pół godzinach wędrówki, leży on już po stronie słowackiej.  

Druga grupa zaliczyła metę etapu Tour de Pologne przy Orlim Gnieździe i sanktuarium na Górce; w Orlim Gnieździe została rozegrana pasjonująca partia szachów, Gieniu wygrał z Piotrem. Wieczór to spotkanie przy muzyce naszego didżeja Michała, jak zwykle wszyscy bawimy się wspaniale.

Trzeci dzień znów podział, jedni idą na Klimczok i Szyndzielnię, inni decydują się na objazd wielką pętlą beskidzką. Poznali Cieszyn, gdzie akurat odbywał się rajd starych motocykli, skosztowali kanapek śledziowych, lokalnego przysmaku, zaliczyli Wisłę, Istebnę, Koniaków, Węgierską Górkę i Żywiec. Kiedy podjeżdżaliśmy pod hotel, spotkała nas niespodzianka, spadł tak rzęsisty deszcz z gradem, że przez dwadzieścia minut nie można było wyjść z autokaru.

Pięć dni minęły błyskawicznie i grupa 45 osób, z żalem ale usatysfakcjonowana powróciła do domów, poprawiając na pewno swoją kondycję.

eg, po
Foto: Piotr Ordan,  Tomasz Stolarski